foto5_menu_hazard

Hazard i mity

Gry losowe często są otoczone błędnymi wyobrażeniami, ponieważ tak naprawdę większość ludzi ma niewielką wiedzę na ich temat. W społeczeństwie istnieją błędne opinie doty­czące zarówno samego rozumienia hazardu, jak również osób uprawiających gry losowe. Sami hazardziści również tworzą i podtrzymują wiele nieprawdziwych przekonań dotyczących grania – najczęściej związanych z możliwością wpływu na wynik typowania. Warto, zatem poznać niektóre mity i skonfrontować je z rzeczywistością.

Mity dotyczące gier

  • Gry to tylko zabawa, przyjemność i nie można się od nich uzależnić

Nie trzeba przytaczać szczególnych dowo­dów, aby obalić to przekonanie. Wystarczy przytoczyć fakty – liczne przypadki nałogo­wych graczy, którzy doświadczają problemów rodzinnych, zawodowych, finansowych, wyni­kających bezpośrednio z grania. Nawet świa­domość szkód nie chroni przed uzależnieniem, tak jak wiedza o szkodliwości alkoholu nie chroni przed alkoholizmem … Sami krupierzy, choć wiedzą o skutkach hazardu, często wpa­dają w jego sidła. Niektórzy przez grę już stracili pracę. Inni potracili jeszcze dobytek i rodziny …Należy podkreślić, że w wypadku niektórych osób granie od samego początku nie jest trak­towane jako zwykła rozrywka, ale jako sposób ucieczki od codziennego życia i zapomnienia o problemach.

  • Gry hazardowe to tylko te, które upra­wiane są w kasynie – hazardem nie jest to­tolotek, loteria, zakłady sportowe itd.

Hazard kojarzy się przeważnie z zielonym kolorem kasyna, dymem papierosowym, karta­mi czy ruletką. Z tego właśnie wynika problem minimalizowania ryzyka uzależnienia od innego rodzaju gier, które w powszechnej opinii nie stanowią hazardu. Przedstawiony stereotyp sprawia, że większość osób nie bierze pod uwagę ryzyka powstania nałogu przy częstym obstawianiu zakładów. Hazard jest nie tylko w kasynie. Można zakładać się z samym sobą. Zapewnia to stan napięcia, poczucia niepew­ności, silnych emocji. Wysyłanie kuponu toto­lotka to też hazard. Śmieszna cena kuponu nie ma tu znaczenia. Gracz czeka w napięciu na losowanie. Myśli, co zrobi z wygraną. Wprowa­dza się w stany nierealne. Leczą się osoby, których nałóg rozpoczął się od gry w to­tolotka, a potem uzależniają się od zakładów sportowych lub innych form hazardu.

  • Zakłady bukmacherskie to rozrywka intelektualna, wymagająca dużej wiedzy i inteligencji – nie ma nic wspólnego z hazar­dem

Rzeczywiście, obstawianie zakładów spor­towych często wymaga dużej wiedzy. Gracze­-pasjonaci potrafią spędzać całe dnie na po­szukiwaniu informacji o klubach sportowych, aby ich zakłady były jak najtrafniejsze. Czyta­nie specjalistycznej prasy, studiowanie wszel­kich źródeł informacji itd. może dawać złudne poczucie rozwoju osobistego. I byłoby to praw­dą, gdyby nie cel tych działań – stawianie za­kładów pieniężnych, czyli po prostu uprawianie hazardu. Chcąc być coraz większym profesjo­nalistą, gracz zdobywa potrzebną wiedzę kosztem innych zajęć – często podstawowych obowiązków w pracy czy w domu. Dążenie do profesjonalizmu staje się wręcz obsesją, a po­noszone straty przestają być kontrolowane. Przedstawione zachowania świadczą wprost o uzależnieniu.

  • Dzięki graniu można bardzo szybko i bez wysiłku zdobyć fortunę i sławę

Mimo nikłych szans na wygraną media, ukazując kilku zwycięzców oraz ich niewy­obrażalne wygrane, nasilają chęć uczestni­czenia w grze i rozbudzają nadzieję na po­dobne sukcesy. Psychologia poznawcza tłu­maczy takie przekonanie za pomocą heurys­tyki dostępności. Zjawisko to polega na tym, że człowiek uznaje za bardziej prawdopo­dobne czy częściej występujące te zdarze­nia, które łatwiej sobie przypomina. Złudze­nie dostępności w przypadku hazardu może być wywoływane przez informacje przekazy­wane w środkach masowego przekazu o wielu ludziach, którzy uzyskali wielkie wygrane. Osoba zyskuje przekonanie, że skoro tak wie­lu osobom udało się zdobyć główną wygraną, to prawdopodobnie nie jest to trudne. Nato­miast nikt nie podaje danych, ilu osobom nie udało się wygrać. Fakty są takie, że prawdo­podobieństwo prawidłowego zakreślenia wszystkich właściwych cyfr, (czyli głównej wy­granej) w grze 6/49 wynosi 1/13983816, czyli ok. 1/14 milionów, daje to prawdopodobień­stwo 0,000 007 na 100179,

  • Jeżeli już gry mogą przynosić jakieś szkody, to jedynie finansowe

Twierdzenie to wynika z nieznajomości pato­logicznego hazardu. Każdy, kto choć w małym stopniu zetknął się z osobą uzależnioną, wie, że rzeczywistość jest zupełnie inna. Ponoszone szkody mogą mieć charakter somatyczny, psy­chiczny lub społeczny. Oprócz samego gracza konsekwencje hazardu uderzają także w inne osoby – np. członków rodziny.

Mity dotyczące graczy

  • Hazard to rozrywka „burżujów”, którzy nie mają co robić z pieniędzmi

Rzeczywiście, słysząc słowo „hazard”, więk­szość ludzi ma najczęściej przed oczami nastę­pujący obrazek z filmów: sala pełna bogatych, eleganckich ludzi, cygara, brzęk monet itp. Fak­ty pokazują jednak coś zupełnie innego – hazard wcale nie jest domeną elit. Badania przeprowa­dzone w krajach Europy Zachodniej, gdzie prob­lem nadużywania gier losowych jest bardzo na­silony, pokazują, że najliczniejszą grupę hazar­dzistów stanowią osoby z najniższych warstw społecznych – robotnicy, emigranci, emery­ci. Dla wielu z nich hazard stanowi ucieczkę od trudnej codzienności, część pragnie do­świadczyć silnych emocji związanych z podej­mowaniem ryzyka, a jeszcze inni liczą na główną wygraną. W 1998 r. przeprowadzono w Nevadzie badania wśród ludzi z najniższymi dochodami, które ujawniły, że bezdomni są ponad dwa razy bardziej narażeni na ryzyko nałogowego grania niż osoby posiadające dom. Hazardzista ko­jarzy się z bogaczem. A na terapii mamy nało­gowców, którzy mieszkają na dworcu – mówi dyrektor Centrum Odwykowego

  • Nałogowy hazard dotyczy wyłącznie mężczyzn

Gry losowe rzeczywiście kojarzą się przede wszystkim z mężczyznami. Jednak badania pokazują, że hazard uprawiają także kobiety. One także stanowią pewien procent uczestni­ków terapii uzależnienia od gier. Należy zwró­cić uwagę, że inna jest specyfika grania, inne motywy i różna dynamika uzależnienia kobiet i mężczyzn. Ale nie zmienia to faktu, że granie problemowe zagraża obydwu płciom. W Neva­dzie, gdzie hazard stanowi szczególnie nasilo­ny problem, kobiety stanowią aż 50% człon­ków Anonimowych Hazardzistów. Najczęściej są to kobiety dobrze wykształcone, między 30 a 40 rokiem życia, mieszkające w mieście; 2/3 z nich jest mężatkami, a 3/4 ma dzieci. Ciekawy jest również fakt, że ok. 50% tej grupy to ko­biety, które w przeszłości pracowały w prze­myśle hazardowym

  • Hazard to domena ludzi w „sile wieku”, którzy szukają wrażeń

Potoczne rozumienie hazardu nasuwa sko­jarzenie z mężczyznami w średnim wieku. Jed­nak w rzeczywistości gry losowe uprawiają lu­dzie w każdym wieku. W związku z tym prob­lem uzależnienia dotyczy różnych grup wieko­wych. Problemowe granie może występować nawet u dzieci, które bezkrytycznie grają na automatach, czy u emerytów, którzy próbują zapełnić czymś pustkę po zakończeniu pracy. Wyniki badań wskazują, że grupę wysokiego ryzyka nałogowego hazardu stanowi przede wszystkim młodzież. Wyniki badań potwier­dzają obserwacje krupierów w domach gry. Graczem patologicznym może być młody chło­piec czy dziewczyna, mający już setki dolarów długów. Gracz to także kobieta czy mężczyzna po sześćdziesiątce, którzy czują się samotni, kiedy ich dzieci opuszczają dom i kiedy wybija godzina emerytury. Grając, szukają oni wypeł­nienia poczucia bycia niepotrzebnym, nudy i pustki, która w nich mieszka. Osoby takie mo­gą szybko stracić to, co gromadzili i budowali przez całe życie: pieniądze, przyjaciół, dzieci, godność i zaufanie bliskich

  • Gry w przypadku dzieci to tylko, zaba­wa, a automaty do gry nie niosą żadnych niebezpieczeństw

Początek problemowego hazardu może być zupełnie „niewinny”. Dzieci rzeczywiście trak­tują grę na automatach jako zwykłą rozrywkę, często podejmują taką aktywność tylko dlate­go, że robią to ich rówieśnicy lub dla towarzy­stwa. Z czasem jednak głównym motywem staje się sama czynność grania 185. W przypad­ku automatów istnieje wiele chwytów psycho­logicznych, które z jednej strony przyciągają dzieci, a z drugiej przyczyniają się do szybkie­go powstawania uzależnienia. Wśród elemen­tów przyciągających dzieci do gry na automa­tach należy przede wszystkim wymienić: szyb­ką akcję, stymulujące efekty świetlno-dźwięko­we, niskie stawki początkowe, tzw. „prawie wygrane”, łatwość obsługi. Dzieci gracze zaczynają wycofywać się z życia, często gra staje się dla nich podstawowym sposobem ucieczki od problemów, gdyż łatwo się w niej „zatracić”. W celu zdobycia pieniędzy na ha­zard stopniowo posuwają się do łamania norm społecznych – najczęściej oszustw i kradzieży. Zaczynają zaniedbywać obowiązki, a z czasem tracą kontrolę nad swoim graniem.

  • Jedynym powodem grania jest prag­nienie wygrania pieniędzy

Logiczne wydaje się stwierdzenie, że o pie­niądze gra tylko ktoś, kto chce je wygrać. Jed­nak badania nad motywacją do angażowania się w hazard wykazują, że w wielu wypadkach wygrana nie jest najważniejsza. Wśród moty­wów podejmowania gier dominują: chęć prze­życia silnych emocji związanych z ryzykiem, pragnienie ucieczki od życia i jego proble­mów, możliwość bycia wśród ludzi i chęć za­pełnienia pustki życiowej. Dla ludzi obstawiają­cych zakłady sportowe wyzwanie stanowi zdo­bywanie informacji i poszukiwanie skutecznych strategii grania. Właściwe typowanie dowartoś­ciowuje zwłaszcza tych, którzy nie mają innego obszaru do odnoszenia sukcesów.

  • Jeśli ktoś obstawia na wyścigach kon­nych po raz pierwszy, to wygrywa

Jest to typowy mit, powtarzany przez gra­czy, który wynika z wiary w nadprzyrodzone działania (fatum, szczęście, przeznaczenie, do­bra wróżba) w czasie wszelkich gier.

  • Jeśli hazardzista tylko przestanie grać, to skończy się jego problem

Takie przekonanie wiąże się z całkowitą nieznajomością mechanizmów uzależnienia. Jeżeli ktoś raz w nie „wpadnie”, to nie wyjdzie z niego sam. Najpierw potrzebuje profesjonal­nej pomocy, a później – całkowitej abstynen­cji, tak jak w przypadku każdego innego uza­leżnienia. Cechą nałogowego gracza jest to, że traci kontrolę nad swoim zachowaniem. Mimo świadomości szkód, mimo interwencji najbliższych, mimo własnych wyrzutów sumie­nia, gra dalej. Hazardziści zachowują się jak alkoholicy. Taka osoba tłumaczy się, że wpad­ła tylko na chwilę. Tak mówił mi znajomy dzien­nikarz. Poszedł do kasyna spotkać się z kimś. Ale wiadomo było, że przesiaduje tam całe dnie.

Mity dotyczące wyników gry

  • Aby wygrać, wystarczy po prostu spró­bować

Często powtarzane hasło reklamowe prze­mysłu hazardowego brzmi następująco: Stu na stu zwycięzców spróbowało swej szansy. Jest to slogan, który błędnie sugeruje, że stu na stu graczy jest zwycięzcami. Może to skłaniać ludzi, zachęconych tak „licznymi” wygranymi, do spróbowania swego szczęścia.

  • Jeżeli będę grał wystarczająco długo, to w końcu trafię główną wygraną

Hazardziści są często głęboko przekonani, że ostatecznie czeka na nich ogromna Wygra­na. prawda jest jednak taka, że na „dłuższą metą” tylko państwo albo dzierżawca salonów gry Wygrywa. A typowy gracz, mimo małych sporadycznych wygranych, w sposób nieunik­niony pomniejsza swój kapitał. Jeden ze znaw­ców zagadnienia gier losowych ocenił w spo­sób następujący szanse na zdobycie sukcesu: prawdopodobieństwo głównej wygranej jest mniej więcej takie, jak to, że uderzy we mnie piorun – tyle, że nikt nie robi o to zakładów, ponieważ każdy wie, że prawdopodobieństwo tego zdarzenia jest prawie żadne. Co prawda każdego roku zdarza się, że w kogoś uderzy piorun, tak jak na miliony kupionych losów jest jeden wygrany. Państwo zawsze odzyskuje pieniądze zainwestowane w gry i zawsze przewyższają one sumę wygranych przez indywi­dualnych hazardzistów. Tak naprawdę jedy­nym sposobem wygranej jest… nie grać. Istnie­je tylko jeden dobry powód, żeby oddawać się grom hazardowym – jest to przekonanie o tym, że płacimy za mało podatków na państwo i w związku z tym chcemy to nadrobić. Gry losowe są „podatkami w przebraniu”, które wypełniają kasy państwa, a czasem – organi­zacji kryminalnych.

  • Poniosłem już tak dużo strat, że teraz

zbliża się moment „odegrania się”

Gracze podtrzymują w sobie przekonanie o tym, że musi nadejść moment odzyskania zainwestowanych pieniędzy – tak jakby jakieś siły wyższe dbały o sprawiedliwość losu. W związku z tym mitem hazardziści nie rezyg­nują z grania pomimo kolejnych strat finanso­wych. Przekonanie to jest szczególnie silne u starszych osób, które traktują granie jako rodzaj „kasy emerytalnej”. Hazardzista syste­matycznie gra i przegrywa, a jednocześnie wie­rzy, że przegrana jest rodzajem inwestycji w główną wygraną, która w przyszłości zastąpi emeryturę.

  • Częste granie pozwala coraz bardziej rozwijać własne umiejętności i odkrywać „systemy” wielkich wygranych

Gracze wierzą, że istnieje jakiś system, który rządzi wygranymi. Dlatego poświęcają dużo czasu i energii na jego poszukiwanie – prowadzenie licznych zapisów, statystyk, obserwacji. Osoby te nie potrafią pogodzić się z faktem, że tak naprawdę to przypadek jest jedynym deter­minantem gry i żadna strategia nie czyni gracza coraz lepszym. Tak naprawdę hazardziści wpadają w pułapkę typowych błędów myśle­nia takich, jak np. reprezentatywność. Błąd ten polega na tym, że, np. jeśli wykonamy sześć rzutów monetą, to za bardziej prawdo­podobny będzie uznawany ciąg: orzeł-reszka­reszka-orzeł-reszka-orzeł niż ciąg: orzeł-orzeł­orzeł-orzeł-orzeł-orzeł. Dzieje się tak, dlatego, że jest on bardziej podobny do rzutu losowe­go, bardziej „reprezentatywny”. Obecność te­go złudzenia można bez trudu zaobserwować np. przy wypełnianiu kuponów toto-lotka. Bar­dzo rzadko spotyka się, bowiem skreślenia sześciu kolejnych liczb, uznając taką sekwen­cję za bardziej „nieprawdopodobną”, w porów­naniu ze skreślaniem liczb przypadkowych. Tymczasem prawdopodobieństwo wylosowa­nia każdej z tych sekwencji jest takie samo. W związku z tym nie ma większego sensu wie­loletnie rejestrowanie wygranych sekwencji Liczb.

  • To, czy wygrasz, w dużym stopniu za­leży od ciebie

Hazardziści są często przekonani, że można sprawować kontrolę nad wynikiem gry. Jednak jak cały czas podkreślają badacze, rezultaty gier losowych są jedynie efektem przypadku albo zaprogramowania (w wypadku maszyn) i ludzkie działania nie mają żadnego wpływu na wynik. Przykładowo, graczowi na loterii wideo może się wydawać, że jest on w stanie poprzez obserwację przewidzieć, kiedy maszy­na zatrzyma się, ale w rzeczywistości wynik został zaprogramowany już w momencie, kie­dy maszyna ruszyła. Więc gesty i strategie gra­cza nie mają żadnego znaczenia. Kiedy osoba przypisuje sobie wpływ na zdarzenie, którego wynik w całości zależał od czynników ze­wnętrznych lub od przypadku, to takie postę­powanie określa się jako „iluzję kontroli”. U hazardzistów często występuje mechanizm tego typu. Przykładowo, niektórzy gracze w kasynie, chcąc uzyskać niską liczbę oczek, rzucają kostką bardzo delikatnie, a chcąc uzys­kać wynik wysoki – rzucają bardzo energicznie.

  • Poszczególne wyniki są od siebie za­leżne – wynik poprzedni wpływa na to, jaki będzie następny

 We wszystkich grach losowych kolejki są całkowicie niezależne, więc nie wpływają na siebie nawzajem. W żadnym wypadku analiza poprzednich rezultatów nie pozwala przewi­dzieć następnych. Jednak gracze wierzą w tzw. zależność kolejek, która polega na tym, że jeśli np. w ruletce przez kilka kolejnych rzutów wypadnie kolor czerwony, to coraz mniej graczy obstawia ten kolor, a coraz wię­cej zaczyna obstawiać kolor czarny. Obstawia­nie tego typu wynika z przekonania, że coraz bardziej wzrasta prawdopodobieństwo poja­wienia się czarnego koloru. Tak jakby kula po­siadała pamięć i „dbała” o to, żeby liczba wy­granych obu kolorów była w miarę wyrównana. A prawda jest taka, że wyniki na kole ruletki są zdarzeniami niezależnymi – wynik w jednym rzucie nie ma wpływu na wynik w rzucie kolej­nym.

  • Aby wygrać, musisz poznać pewne magiczne zasady rządzące grami

Wiele osób jest pewnych tego, że stosowa­nie określonych rytuałów sprzyja szczęściu i gwarantuje wygraną. Jednak w rzeczywis­tości wybranie „szczęśliwych” numerów na lo­terii czy używanie „szczęśliwych” przedmiotów nie uczyni przypadku bardziej sprzyjającym. Hołdowaniu magicznym zasadom sprzyja błąd myślenia, tzw. błąd pozornych korelacji. Pole­ga on na silnym przekonaniu o stałym współ­występowaniu pewnych zjawisk ze sobą. Wielu hazardzistów wpada w pułapkę pozornych ko­relacji, wierząc, że osoba, która im raz towarzy­szyła, przynosi im szczęście, bądź też noszą przy sobie „szczęśliwe” amulety, grają przy „szczęśliwym” stoliku, obstawiają „szczęśli­we” numery itd.

Zdarza się także, że postępowanie hazar­dzistów przypomina magiczne obrzędy znane z pierwotnych społeczeństw, np. personaliza­cja kostek do gry (przypisywanie im woli i świa­domości). Gracze przemawiają do nich i odpo­wiednio nimi manipulują.

Pozostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone *